Medycyna żywiołów

Magia szałasu potów w nowiu

moje pierwsze narodziny w szałasie z Szamanką Izą Ołdak …

DROGA OGNIA I SZAŁAS

Czas temu odkryłam nową drogę pomagania ludziom poprzez budowanie swojej wewnętrznej mocy – w myśl co wewnątrz to na zewnątrz. Obserwuje cudowne zmiany zachodzące w moim otoczeniu po moich kolejnych oczyszczeniach, przemianach, transformacjach . Uważam , że zanim zaczniemy się wzmacniać to najpierw należy się bowiem oczyścić – chyba nic nowego nie odkryłam J. Tyczy się to wszystkich aspektów naszego życia .

Stąd pewnie moje ukochanie nowiu bo to przecież czas oczyszczania, rodzenia, zmartwychwstania, rozpoczęcia cyklu. To taka księżycowa miesiączka …  W obu przypadkach od tego czasu, czasu „pustego”  liczymy na nowo … (polecam obserwację cyklu lunarnego w kontekście miesiączki)

Teraz na mojej ścieżce rozwoju przyszedł czas na kolejną formę oczyszczenia – szałas potu. (przybierają one coraz głębsze formy ;) . A połączenie nowiu i szałasu wywołało u mnie poczucie mistycznej mocy oczyszczenia. Szałas był wyjątkowy – nie tylko dla mnie jako nowicjusza lecz okazuje się również, że dla wielokrotnych jego uczestników także.

Ową zbliżającą się moc czułam już dużo wcześniej – kształtowała się intencja, poznawałam zasady szałasu, ciągle zgłębiając tajemnicę nowiu.

Z ekscytacją mieszał się lęk związany z ciałem – czy wytrzyma . Wciąż pojawiały się nowe podpowiedzi Głowy – pamiętaj, że bolą cię nogi i że to pewnie żylaki i ukł. krwionośny nie funkcjonuje, że źle znosisz saunę, że kamienie mogą pęknąć itd… nie znajdując szczegółowych odpowiedzi w sieci , lęk stał się miernikiem czy mi zależy czy hm … poddam się nurtującym mnie obawą. Nie mówiłam za wiele o tym szałasie nikomu aby mieć rezerwę jakbym zrezygnowała, a w sobotę rano wręcz odwrotnie powiedziałam asekuracyjnie wszystkim – gdyby coś się w razie stało J …

Wydarzenia dnia szałasu na zewnątrz chaos wydarzeń ( usłyszałam kiedyś stwierdzenie matrix szaleje – i teraz ono bardzo ilustrowało sytuację ) – w środku spokój i skupienie .

Jadę …

Gdy dojechałam wszyscy prawie byli na miejscu . Pierwszą osoba którą zobaczyłam była Daria , weszłam do domu i od razu namierzyłam prowadzącą – Izę, która krzątała się już z uczestnikami przy budowie szałasu i oczywiście wyróżniała się . Znalazłam miejsce do spania jak poleciła. Wspólne dzielenie łóżka zaproponowała mi Daria,  która również na spokojnie ,po prostu opowiedziała mi jak to jest w tym szałasie – bez podkreślania, że jest już wiele razy – mega ciepła, skromna i jednocześnie silna kobieta – pierwsza cudna Istota szałasu – po prostu się mną zaopiekowała po kobiecemu , za to jestem jej  wdzięczna, jej ciepło złagodziło mój strach , łagodność swoją również ofiarował „Avatar” Maciej , dziękuję J (ja oczywiście grałam twardziela J) …

Ciało moje cały czas chciało pić – cóż za mądre ustrojstwo J

Wspólne budowanie – bardzo przyjemne doświadczenie – ładowałam drewno na taczki, łamałam gałęzie na ognisko i wiązałam sznurkami konstrukcję szałasu i okładałam kocami .

BUDOWANIE

Konstrukcja szałasu zbudowana była z brzozowych elastycznych gałęzi uformowanych w formie kopuły . Wewnątrz pozostało parę gałęzi z liśćmi , które potem cudnie rozweselamy i umilały nam proces oczyszczania.

„Pośrodku” szałasu , wykopany był dół na kamienie , które miały nam potem przekazać moc ognia.

Ognisko było już uformowane, a my tylko powiększaliśmy stos . W środku ogniska znajdowały się uprzednio włożone kamienia które później wnoszono do szałasu – tzw. babcie i dziadkowie .

Szałas był połączony z ogniskiem specjalnie wytyczoną ścieżka , którą mogły przekraczać tylko osoby, które pielęgnowały ogień tzw. Strażnicy Ognia , a po prawej stronie wejścia do szałasu – kopiec z ziemi z wykopanego dołu wewnątrz szałasu , na którym ułożyliśmy przedmioty, które miały nabrać mocy tzw. ołtarzyk.

Po dotarciu wszystkich 14 uczestników zasiedliśmy w kręgu i jego przewodniczka – charyzmatyczna Iza zawiązała nasz krąg i oznajmiła aby obserwować od tego momentu wszystkie znaki , gdyż mogą być one dla nas jakąś wskazówką .

Ceremonia szałasu rozpoczęła się…

Po oficjalnym powitaniu, przedstawieniu porządku Ceremonii, pokrótce się przedstawiliśmy , wymieniając imię, zajęcie oraz znak zodiaku . Wypełniło to nam czas do momentu zachodu słońca                   i czasu aby zapalić ogień Agnihotry. Ogień ten rozpalił dla nas i dla otoczenia niesamowity Paweł , który w przystępny sposób opowiedział o ogniu Agnihotry i potem służył z wielki entuzjazmem     i spokojem swoją wiedzą 3 męskim uczestnikom. Skromność, otwartość a jednocześnie wulkan kipiącej energii. Podarował nam moc ognia, jedliśmy, namaszczaliśmy się pozostałym popiołem. Szczerze ? na pewno będę korzystać z tego rytuału w swoim domu … Dziękuję Ci Pawłe za Agnihotrę .

Wybraliśmy Strażników ognia – dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Zaszczyt ten pełnili Tomasz, Piotr, Kinga oraz Daria, Iza wytyczyła teren ceremonii za pomocą jakby totemów (pamiętam orła , pewnie tyły to zwierzęta żywioły, które towarzyszyły nam w szałasie – ale nie jestem pewna ;)

Ogień rozniecony był z czterech stron świata – każdy ze Strażników wkładał w to całe serce, z proces rozogniania  stron obrazował relację z tym żywiołem poszczególnych Strażnikow…

Pamiętam uczycie wspierania strony ognia Kingi – z tego względu, że był najmniejszy – czy dobrze zrobiłam ? Myślę, że tak bo czułam moc kręgu i chciałam ją wesprzeć a nie zrobić tego za nią , poza tym rozpalenie jej strony też miało wpływ na naszą wspólną sprawę …

Ognie połączyły się , stałoby się to wcześniej czy później – to tak jak śmierć – nieuniknione J bo z narodzinami już inaczej …

OGIEŃ CZTERECH STRON ŚWIATA

Motyw śmierci dającej życie pojawił się później w szałasie, przy zamykającym kręgu  a po powrocie pierwszy artykuł jaki wpadł mi do czytania to był artykuł Wojtka o sosnach, które prowokują samozapłon aby się odrodzić …

Ogień płoną… Zasiedliśmy znów w kręgu a nasza Przewodnicza rozwiała z pomocą „starszyzny” wątpliwości nowicjuszy oraz przedstawiła procedurę szałasu …

Tak przygotowani- rozdzialiśmy się aby zjednoczyć się jeszcze bardziej i pozbyć się materii , przywiązania, statusu (tak to czułam … ) równi i nadzy (stąd może zatarcie płci i aseksualność tego rodzaju nagości na które uwagę zwrócił Marcin) , gotowi na nieznane,  mając w głowie wszystkich tych których chcieliśmy zabrać ze sobą do łona szałasu, weszliśmy w uzgodnionej doń kolejności, oczywiście po uprzednim okadzeniu szałwią bez naszą Opiekunkę …


Wewnątrz szałasu…

*Literki to sygnatury imion

Było nas 14 … Gdy uświadomiłam sobie , że narodziłam się 14 zrozumiałam, że każda składowa kręgu, każda tworząca go Istota jest częścią mnie i jest dla mnie wskazówką… Przybrało to formę nie ocenienia postawy, ale analizy pod kątem wskazówek.

Najbardziej bliska mi – właściwie kwintesencją mnie – Iza ( właściwie to za skromne imię J ) nie jestem inaczej tego określić jak dzikość serca … obym jej nie zatraciła i obym nadała jej właściwy kierunek – jedyny słuszny ku bezwarunkowemu światłu , i ogniu który ogrzewa a nie pali …

Arek – tajemniczy nieznajomy szanujący swoją intymność , pracujący nieustająco nad czystością swojej szyszynki J to bardzo ważne … Monisiu szanuj swoja prywatność i szyszynkę powiedział mi na wieki …

Wojtek – to dar harmonii, dystansu , mądrości , ostoja . To nienachalna postawa mądrości obserwatora . Wielki mędrzec , z wielkim szacunkiem do współobecnych Istot… Drzewo , które zobaczyłam wraz z owocami (Orzech) to jakby jego symbol – dzieli się , jeśli ktoś zechce … karmi, odżywia – postawa do której będę dążyć dla równowagi swej dzikiej natury – obserwacja, uważność  nie przeczy dzikości J dziękuje za ten wzór …

Mirek – mój uzdrawiający Anioł … strażnik szałasu … pokazał mi jak różni są ludzie tutaj na Ziemi – nauczył szanowania rzeczy i postaw których nie rozumiem i może nie do końca się zgadzam … to wielka sztuka , łącznik do innych światów i inności, nauczył nie trzymania urazów w końcu … dziękuję

Daria daje mi dar ciepła i bycia balsamem  , który łagodzi wszelkie dolegliwości …

Ania przypomina wagę słów wypowiadanych – szanuj swoje słowo i pamiętaj że może ono być kreatorem życia tam gdzie je poślemy … dziękuję dzielna i kochana, ilu ma siłe żeby się po nich dźwignąć ? Niech ciepło rozgrzeje Twoje nerki…

Ja przeżyłam 4 odsłony szałasu …

POWIETRZE – DZIECIŃSTWO- PIERWSZA BRAMA- RUNDA ORŁA

Bardzo ciężka … okazuje się , że nie tylko dla mnie … co uświadamia jak ważny to okres w życiu …

Zostawiłam w Ziemi wszystko to co dźwigałam z tego okresu – dzięki cudownemu przewodnictwu poszło to bardzo gładko mentalnie, fizycznie trudna runda, najdłuższa, bardzo trudno mi się oddychało – może to sygnał aby nabrać lekkości, popracować nad oddechem , ukochać bardziej ten żywioł? …

OGIEŃ – MŁODOŚĆ – DRUGA BRAMA – RUNDA GRZECHOTNIKA

Mimo , że runda  bardzo ognista , dzika w dźwięki – mój żywioł , okres mojego buntu i tłumienia ognia – który uwolniłam znów… pojawiła się w jej trakcie symbol tłumienia mnie, głosu i dzikości czyli JAM i wsparcie kręgu abym to dźwignęła – dziękuję Boginie …

Po tej rundzie spłonął bęben – dziękuję …

WODA-DOROSŁOŚĆ-TRZECIA BRAMA –RUNDA PŁASZCZKI

Zrozumiałam, że nadszedł czas spokoju , stabilizacji, oczyszczenia. Czas teraz … Oczyściłam a właściwie oddałam Matce Ziemi wszystko co niosłam

W tej rudzie poczułam, że tak naprawdę mogę do końca zostawić to co pojawiło się w pierwszej i drugiej bramie życia … Woda jak mało wdzięczna jej byłam … i jak wiele mi ofiarowuje , obmywa, oczyszcza …

Rozpoznałam płynące z rodów blokady , które oddałam po stronie ojca raczej w większości , tu czułam fizycznie obecność  a od matki jakbym czuła opór …  Zrozumiałam, że to nie okoliczności , praca i wszystko inne co podejrzewałam że  mnie trzyma -  to matka, jej strach … To potwierdza jej paniczny telefon przed Ceremonią …  dzwoniła chyba z 5 razy a potem oznajmiła : co się ze mną dzieje ?  że chyba coś tu nie tak … (heh metrix szaleje …) Niby to troska ale obrazuje jak bardzo nie ocięcie pępowiny może blokować dziecię … Przekazuję to samo w stosunku do córki – mam pokarm w piersiach przez 18 lat ! i nie jest to problem natury medycznej bo i hormony i drogi są ok. Ja matka – c.d.n. …

Postanowiłam się skupić na tym co odkryłam i oddać tą część plus oczywiste „śmieci” rodowe … Co ciekawe – po powrocie do domu , przywitała mnie córka, jakby z wdzięcznością radośnie słuchając opowieści gdzie byłam … czuję ewidentnie spokój na tej linii J dziękuję

Chyba najbardziej oczyszczająca dla mnie runda – co nie dziwi, że to była WODA , płaszczka idealnie  wspierała a Opiekunka  ciągnęła dalej opowieść , pieśń kolejnych instrumentów  (których chyba nie pamiętam a na pewno też wspierały swoją naturą spójna z mocą zwierząt totemów.

ZIEMIA – STAROŚĆ I ŚMIERĆ – CZWARTA BRAMA- RUNDA NIEDŹWIEDZIA

Najprzyjemniejsza dla mnie runda. Cudne wizje Orzecha po którego korzeniach z lekkością schodziłam w dół i jakbym wymieniała krew … Orzech którego orzechami mogę się dzielić … Poczułam, że zmienia się moje drzewo z Sosny na Orzech …  To mój żywioł poczułam ewidentnie, żywioł który może okiełznać za wysoki ogień . Wdzięczna Ziemi , leżałam spokojnie i nabrałam w tej bramie na tyle sił aby wstać i ostatnie krople potu oddać babciom i dziadkom na stojąco …

Koniec, narodziny … koniec i początek Pierwszy łyk powietrza , łączy z żywiołem z pierwszej bramy – POWIETRZE , tylko że już nie w łonie , na zewnątrz , gdzie cykl zaczyna się od początku …

RYSOWANIE

Pożegnanie OGNIA, wspólny posiłek i sen …

Ciało moje obudziło się o 7 rano , nie pamiętałam snu, był przyjemny … Było mi duszno i udałam się do ognia a tam Strażnicy J …

Tomek – towarzysz podróży , wspierałam jego ciężki wręcz paniczny oddech … Dał mi wskazówkę i naukę , że moc nie znaczy być wszędzie … trzeba się na coś zdecydować , moc mieć w sobie , dziękuję … i tu przypomina mi się cudny wiersz pochodzącego z mojej miejscowości Romana Indrzejczyka

Nie wszystko…

Nie w każdym pociągu

            powinieneś jechać,

Nie w każdym zespole

           możesz uczestniczyć,

Nie we wszystkich sprawach

           musisz się odzywać,

Nie o każdej rzeczy

           masz swoje mieć zdanie,

Opiniować wszystko

            wcale też nie trzeba…

 Nie wszystko, co widzisz

             musi się podobać,

Nie z każdą pomyłką

              masz polemizować,

Przestępstwa nie wszystkie

               koniecznie masz karać…

 Ważniejsze jest czasem

               zwykłe zrozumienie

                i uśmiech człowieka…

 Wszak nie wszystko musisz

               i nie wszystko możesz,

               nie wszystko potrzebne…

 Umiej się z tym zgodzić.

Piotrek nauczył mnie cierpliwości i zachwytu swoim wewnętrznym dzieckiem , bym o nim nie zapominała … zadumany nad rolą kobiety i mężczyzny w rodzinie, społeczności … jego ciekawość , szczerość , kryształowość będzie mi drogowskazem za który dziękuję…

Marcin – nie ma rzeczy niemożliwych , skromność, odwaga, szlachetność … Niech ciało nie będzie wymówką – dziękuję …

Beatka – Słowiańska Dusza, gospodyni której wciąż we mnie mało , otwarta , ciepła Ducha o dwóch Sercach J, dziękuje kochana za inspirację …

Kinga – wolność dla ciała , cudna Istota , którą chce odkrywać, zaczerpnąć więcej wskazówek , dziękuję za ten apetyt  …

Maciek Avatar szanuj swoje poglądy i przekonania, bądź odważna i spełniaj swoje marzenia , dziękuję za ciche ciepło …

Paweł – szara eminencja … prawa ręka Szamana ;) mówi mi wspieraj , działaj a Twoja wartość i tak będzie wartością dodaną ,nie trzeba być na świeczniku aby robić CUDA , dziękuję …  Bądź magikiem wszechświata

To rycerze światła … 14 świec , liczba Dawidowa …

MOJE NARODZINY – BŁOGODARZYNY

Wspólne śniadanie i jego przygotowanie … Mandale … podsumowanie procesu, który się rozpoczął … Podczas rysowania widziałam się w centrum .

Mam wielkie ogromnie przeczucie, że to wszystko było dla mnie, wszystkie znaki, symbole …

Zastanawia mnie czemu Arek przesiadł się z prawa na lewą stronę Izy (chyba po drugiej bramie)                 i myślę, że to raczej było połączenie Piotra i Izy … niż kwesta Arka , choć zawsze jest to po oby stronach,  może ma to związek z wizją Arka?

Tuż przed zamknięciem kręgu ukazało się moje kolejne zwierzę mocy … jaszczurka

Połączenie ognia i ziemi – dokładnie, to już etap regeneracji i jeszcze odrodzenia ale już nie Zmartwychwstania w głównej mierze choć jeszcze … oooo dziękuję .. aż się wzruszyłam jak czytałam o jaszczurce i ta moc i jej powiązania ze snami i tak bliskie mi jasnoczucie … dziękuję Wojtku …

Podczas zamknięcia kręgu wyjawiłam swoją tajemnicę, którą skrywałam 18 lat … upychałam, udawałam, uciekałam… Cześć osób myślała, po tym wyznaniu, że nadal mnie to dotyczy, nie dotyczy już fizycznie ale ukrywałam ten fakt co bardzo mi komplikowało życie, nie byłam sobą, wstydziłam się swojej porażki kiedyś ale tak naprawdę to była moja wielka moc, że dałam radę … wstyd? Co ludzie powiedzą? No cóż mamo … kocham Cię i dziękuję …

ALLELUJA !

Wielki szacunek dla Wielkiej szamanki …. Iza kocham Cię  i jestem bardzo wdzięczna za poprowadzenie mnie i nas …Dziękuję sobie, że posłuchałam serca i wybrałam spotkanie z Toba                w szałasie potów …

Proces trwa – po powrocie rodzina przywitała mnie z radością i ciekawością, nie śmiała i nie lekceważyła , moja postawa się umocniła , sny stały się bardziej zczytywalne …

p.s. stron nie starczyłoby by aby opisać wszystkie odczucia – będę nad tym pracować ; )

To moja wizja i obraz szałasu, który nie musi być tożsamy z Waszym, jeśli robiłam odniesienia do osób nie oceniałam lecz znalazłam w każdym naukę dla mnie – nie jesteście może tacy jak ja to zobaczyłam, jeśli ktoś poczuł się urażony to przepraszam – widziałam to dla siebie i być może nie ma nic wspólnego z Wami …

MOJA MANDALA

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>